Podsumowanie ostatnich miesięcy w Chernobyluco (Neptyk on Winter (in)activites)

no chyba ty..


Podsumowanie ubiegło-obecno-rocznej dołującej zimy pragnę rozpocząć tym jakże genialnym powiedzeniem, które to było najczęściej słyszaną kombinacją słów polskich u mnie w kuchni. Aż dziw, że jamniki jeszcze warczą zamiast „przezbywać” się tymi słowami.


Racjonalizmu tej teorii dodaje fakt, że się „wohają..”

A więc tak (od ” a więc tak” się zdania nie zaczyna drogie dzieci, to mówię ja maniek, chumanista): co się działo ostatnio ?

Zima, począwszy od końca listopada, kiedy to Ja, Maniek zjechałem z za*ranego Tarnowa back to Czarnobyl i regularnie poczęliśmy grać na hali, w te mizerne czwartki. Zajęcia sportowe przeplatały się z tymi mniej sportowymi; mam tu na myśli, dyskusje światopoglądowe u Szarka, turnieje PESa itp. Jednak największą popularność zdobyły skoki narciarskie na DSJ 2 w których to Suchy i Lesek doszli do takiej perfekcji, że potrafili ustać prawie każdy skok, i ustanowić rekord bez god_moda i wall_hack’a x]

Zimę spędziło z nami dwóch bohatyrów, wielkich nieobecnych sezony letniego, mowa o Habisiu i A Szarku, którzy to zaopatrywali swoich kolegów odpowiednio w powietrze w kołach i fajki, tudzież zestaw do wykręcania chłodnic z Opla Astry rocznik tysiącdziewięcsetdziewięćsiąt cztery z gazem : P

W czasie świąt kilku z naszych zawodników nabawiło się tak poważnych kontuzji, że nie zdążyli wykurować się nawet na Pasterkę : ]
Końcówka grudnia, była czasem spadku formy, dla wielu zimujących zawodników i kibiców naszego ukochanego LKSu :mrgreen:
Co kryje się pod tymi enigmatycznymi słowami? Cóż, przytoczę, słowa Szarka jakich używał często, zwykle wieczorami: ” no chopie, jo nic nie czuje, no nic mi nie jest dzisioj.. ” :E Co przez mnie było wetowane słowami o znaczeniu wręcz odwrotnym : ]

Kilku z naszych orłów powzięło ambitne plany rzucenia palenia – nikt nie rzucił, tylko Habiś zaczął palić.
Bilans postanowień i prób zerwania z nałogami wypada więc mizernie.

Spalono dużo paliwa, ropy i oleju silnikowego (fiestunia), drewna i węgla. Poza tym spalił się Reichstag, spalił Londyn i spłonęła grzywka Misia jak mu buchnęło z Junkersa : ]

Napomknąłbym coś o sparingach rozegranych przez LKS oraz o roszadach w składzie, zmianach na stanowiskach trenera prezesa i o tej głupie c*pie z dąbrowy (czy tarnowa) ale zwyczajnie nie wiem co tam się na górze dzieje x] Wiem tylko, że nasz wielce zasłużony ksiądz, Sir Andrzej Wanat – zmienił miejsce zamieszkania (eh, i to akurat teraz kiedy ja, w największej chwili słabości pomyślałem, żeby iść do spowiedzi :E )

To chyba tyle, mówiąc z grubsza, nie będę wdawać w szczegóły, gdyż tych ostatnich mogę nie pamiętać, zważywszy na upływający czas i wódę, to jest wodę w Brniu.

ps. jeśli nie zapomnę, nie umrę i będzie mi się chcieć (awykonalne równanie) dorzucę tu kilka ekskluzywnych zdjęć oraz nagrań (np rozmowa Afra z Tuśką czy komentował Bartek Szarek) celem ubarwienia tej smutnej rzeczywistości i czerwono ramkowatej strony. Trochę krótko jak na kilkumiesięczne podsumowanie, ale większość tego tekstu jest ułożona na prętce pod czujnym okiem snajpera ; )

Jamen. Nie parzcie się, parzcie herbatę.

a na ulotce: przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą -
powyższy tekst może nie być zrozumiały lub nie kojarzący się zbytnio,
albo kojarzący się za nadto dla każdego kto nie żyje z nami w Czernobyluco

Zobacz jeszcze:

Czernobylskie wizaże zimą przez Zimę perforowane ;)



Podsumowanie Zimy w Czarnobylu A.D. 2010

Postprzez Maniek 10 Mar 2010, 15:22

no chyba ty..

Image

Podsumowanie ubiegło-obecno-rocznej dołującej zimy pragnę rozpocząć tym jakże genialnym powiedzeniem, które to było najczęściej słyszaną kombinacją słów polskich u mnie w kuchni. Aż dziw, że jamniki jeszcze warczą zamiast „przezbywać” się tymi słowami.
Racjonalizmu tej teorii dodaje fakt, że się „wohają..”

A więc tak (od ” a więc tak” się zdania nie zaczyna drogie dzieci, to mówię ja maniek, chumanista): co się działo ostatnio ?

Zima, począwszy od końca listopada, kiedy to Ja, Maniek zjechałem z za*ranego Tarnowa back to Czarnobyl i regularnie poczęliśmy grać na hali, w te mizerne czwartki. Zajęcia sportowe przeplatały się z tymi mniej sportowymi; mam tu na myśli, dyskusje światopoglądowe u Szarka, turnieje PESa itp. Jednak największą popularność zdobyły skoki narciarskie na DSJ 2 w których to Suchy i Lesek doszli do takiej perfekcji, że potrafili ustać prawie każdy skok, i ustanowić rekord bez god_moda i wall_hack’a x]

Zimę spędziło z nami dwóch bohatyrów, wielkich nieobecnych sezony letniego, mowa o Habisiu i A Szarku, którzy to zaopatrywali swoich kolegów odpowiednio w powietrze w kołach i fajki, tudzież zestaw do wykręcania chłodnic z Opla Astry rocznik tysiącdziewięcsetdziewięćsiąt cztery z gazem : P

W czasie świąt kilku z naszych zawodników nabawiło się tak poważnych kontuzji, że nie zdążyli wykurować się nawet na Pasterkę : ]
Końcówka grudnia, była czasem spadku formy, dla wielu zimujących zawdników i kibiców naszego ukochanego LKSu :mrgreen:
Co kryje się pod tymi enigmatycznymi słowami? Cóż, przytoczę, słowa Szarka jakich używał często, zwykle wieczorami: ” no chopie, jo nic nie czuje, no nic mi nie jest dzisioj.. ” :E Co przez mnie było wetowane słowami o znaczeniu wręcz odwrotnym : ]

Kilku z naszych orłów powzięło ambitne plany rzucenia palenia – nikt nie rzucił, tylko Habiś zaczął palić.
Bilans postanowień i prób zerwania z nałogami wypada więc mizernie.

Spalono dużo paliwa, ropy i oleju silnikowego (fiestunia), drewna i węgla. Poza tym spalił się Reichstag, spalił Londyn i spłonęła grzywka Misia jak mu buchnęło z Junkersa : ]

Napomknąłbym coś o sparingach rozegranych przez LKS oraz o roszadach w składzie, zmianach na stanowiskach trenera prezesa i o tej głupie c*pie z dąbrowy (czy tarnowa) ale zwyczajnie nie wiem co tam się na górze dzieje x] Wiem tylko, że nasz wielce zasłużony ksiądz, Sir Andrzej Wanat – zmienił miejsce zamieszkania (eh, i to akurat teraz kiedy ja, w największej chwili słabości pomyślałem, żeby iść do spowiedzi :E :E :E )

To chyba tyle, mówiąc z grubsza, nie będę wdawać w szczegóły, gdyż tych ostatnich mogę nie pamiętać, zważywszy na upływający czas i wódę, to jest wodę w Brniu.

ps. jeśli nie zapomnę, nie umrę i będzie mi się chcieć (awykonalne równanie) dorzucę tu kilka ekskluzywnych zdjęć oraz nagrań (np rozmowa Afra z Tuśką czy komentował Bartek Szarek) celem ubarwienia tej smutnej rzeczywistości i czerwono ramkowatej strony. Trochę krótko jak na kilkumiesięczne podsumowanie, ale większość tego tekstu jest ułożona na prętce pod czujnym okiem snajpera ; )

Jamen. Nie parzcie się, parzcie herbatę.

Malcolm opublikowano dnia 2010-3-16 Kategoria: Moja codzienność

Zostaw odpowiedź

(Ctrl + Enter)