Wakacje? jakie wakacje, toż lipiec.

Pamiętam dokładnie co robiłem rok temu o tej porze. A raczej co myślałem, lub co było sokołem w mojej codzienności, wokół czego się świat kręcił.

Mówiłem już, że nie lubię lata?

Ale reasumując; kontrast pomiędzy latem ubiegłym a obecnym wyrażę następującym zdaniem: wtedy mi się jeszcze chciało i czas mnie nie gonił, teraz mi się nie chce, czas nagli a ludzie chcący narzucić swoje normy zachowań mają wszy ;)

+20 do nudy, albowiem kończy się sezon w LKSie, nuda jak głosi ostatni „modny” slogan to pierwszy krok do abstynencji. Nie żebym wysuwał takie wnioski na podstawie autopsyjnych doświadczeń, ale chyba właśnie nuda powoduje jakieś ciągoty, zwane dalej smakami.

Wczoraj ku mojej wielkiej ‘nieuciesze’ wkroczyliśmy w lipiec, co przerwało moje kilkudniowe rozmyślanie o Ciemnej Stronie Mocy oraz przypomniało, że muszę wykonać kilka telefonów (nienawidzę dzwonić do ludzi). Poza tym, lipiec chyba jest ok, taki zwodniczy miesiąc, pod koniec którego, coś zaczyna się zmieniać, dziać, i jak pamięć donosi, nie są to wcale takie miłe rzeczy. Ciekawe co wydarzy się tego roku.

kto chce kawy?

Malcolm opublikowano dnia 2010-7-2 Kategoria: Moja codzienność

Zostaw odpowiedź

(Ctrl + Enter)